Wstęp do Górskiej Zimy – Tatry

Piękny wstęp do nadchodzącej zimy. Kolejna wycieczka w góry jak można powiedzieć została zaliczona perfekcyjnie.

Warunki Pogodowe miały nam sprzyjać i tak też było. Kocham tę wczesną porę, o której trzeba wstać, żeby być jak najwcześniej w Zakopanym. Bez ludzi, cisza i spokój, wyjście jeszcze przed świtem. Patrzysz i podziwiasz jak światło się rodzi. Bardzo wczesny dojazd, cudowny mroźny spacer od kuźni, by po około godzinie wyjść ponad las i spoglądać na śpiące miasto owiane morzem nisko płynących chmur. Właśnie takie warunki w końcu chciałbym trafić w Tatrach będąc na szczycie ale i tym razem znów było perfekcyjnie czyste niebo. Jednak nie ma co narzekać, z punktu widzenia kogoś kto lubi chodzi to idealne warunki. Jednakże z punktu widzenia fotografa pasjonata nudne, chociaż i tak szukałem swoich kadrów by oddać trochę siebie na zdjęciach.

Jak zwykle wydłużyła nam się przerwa na jedzenie w schronisku.

Pierwszy posiłek i można ruszać dalej. Teraz już nam się nigdzie nie śpieszyło, godzina odpowiednia. Ludzi troszkę było, na szczęście większość kierowała się na Kasprowy Wierch, co mnie bardzo uradowało bo było wysoce prawdopodobne, że na przełęcz będziemy wchodzić sami.

Już nie mogłem doczekać się pierwszego kontaktu ze śniegiem. Liczyłem, że przetestuję w końcu swoje nowe raki. Niżej w okolicy schroniska jeszcze nie było śniegu. Spokojnie podążaliśmy wyżej, aż dotarliśmy do rozstaju śnieżki uwiecznionej znakiem w kierunku Przełęczy Świnickiej. Można rzec, że od tej pory na brak śniegu nie mogłem narzekać.

Samo podejście pod przełęcz było bardzo przyjemne, może trochę śliskie ale szło się bardzo spokojnie. Choć było piękne słoneczko, które grzało to my maszerowaliśmy w cieniu gór. Tak, było trochę zimno.

Za ostatnim zakrętem wyłoniła się z daleka widoczna przełęcz,

zawsze na takie chwile dostaję podwójnej siły i chce mi się pędzić do przodu. W oddali można było zobaczyć dwie osoby, które podejmowały mozole wejście. Powiem tak, że szło im to bardzo powoli tym bardziej ja się cieszyłem bo wiedziałem, że będzie można trochę się po wdrapywać i w końcu czas na czekan i raki.

Chwilę przed podejściem stwierdziłem, że ubiorę już raki i parłem dalej. Samo podejście faktycznie okazało się bardzo strome, w sumie czego mogłem się spodziewać skoro w lecie też tak, choć bez śniegu. Krok za krokiem z pomocą czekana do podciągania się i profilaktyki aby nie zjechać na dół.

Wreszcie na przełęczy, widoki aż zaparły dech, tak samo jak bardzo mocno wiejący, zlodowaciały wiatr.

Nie dało odczuć się słoneczka, trzeba było bardziej się opatulić i poczekać na resztę, fotografując ten przepiękny widok. Ruszyliśmy w stronę Kasprowego, w końcu miała być to rozgrzewka. Cel został osiągnięty satysfakcja jest i przede wszystkim, moje kolano jak na razie wytrzymało co mnie bardzo cieszy i z perspektywy mogę powiedzieć, że na drugi dzień też nie umierałem i oprócz tyłka to chyba nic mnie nie bolało.

Dla jednego tylko zdjęcia, które przywiozłem ta wyprawa może być moim małym sukcesem fotograficznym. Zawsze staram się szukać we wszystkim na zrobienie tego jednego zdjęcia z którego będę szczęśliwy i tym razem mi się udało. Wstęp do zimy, teraz czas na prawdziwą górską zimę.

Pokaż więcej...
About Author
micuda

Leave a Comment

Name*
Email*
Website